Sieć widmo znika z Hańczy. Pierwszy fragment już na brzegu
Przygotowania trwały tygodniami, a o problemie rozmawiano od lat. Nad jeziorem Hańcza (woj. podlaskie) w sobotę, 11 lipca odbyła się akcja wydobycia starej sieci sielawowej, zalegającej na znacznej głębokości. Pierwsza część sieci jest już na powierzchni. Jak zapowiada Zbigniew Kwiatkowski z Fundacji Naukowe Badania Podwodne, koordynującej operację, nurków czeka jeszcze jedno, może dwa podejścia.
Fot. Code For Green oraz Krzysztof Mierzejewski
– Akcja trwa już od kilku miesięcy. Namierzyliśmy sieć w jeziorze Hańcza, została oznakowana, ustawiliśmy bojkę z liną opustową. Wiemy, że to sieć sielawowa o masie około 130 kilogramów i na taką ewentualność jesteśmy przygotowani. Najpierw sprawdzimy, co to za sieć, jak wygląda i czy są możliwości podczepienia specjalistycznego sprzętu w postaci idrodyny – podkreślił przed próbą wyciągnięcia sieci Zbigniew Kwiatkowski z Fundacji Naukowe Badania Podwodne.
Idrodyny to elastyczne zbiorniki wypełniane gazem, które działają jak podwodne balony wydobywcze – w zależności od rozmiaru potrafią unieść z dna nawet kilkutonowe ładunki. To właśnie na nich opiera się cała operacja.
„Dobry początek”
Pierwsze podejście przyniosło sukces: fragment sieci trafił na powierzchnię.
Więcej o akcji– Tyle, co idrodyna mogła wyrwać, to wyrwała – część sieci jest już wyciągnięta. Myślę, że jeszcze jedno, może dwa podejścia i wszystko będzie na powierzchni. To dobry początek – skomentował tuż po wynurzeniu Zbigniew Kwiatkowski.